poniedziałek, 8 marca 2010

Jesu - Silver (2006)



spać. soundtrack do zasypiania. bardzo śpiąca muzyka. ja lubię. powinienem dużo napisać o jesu ale nawet nie wiem jak się za to zabrać. może kiedy indziej. będzie jeszcze okazja pewnie.

YOUR EYES ARE DEAD NOW

niedziela, 7 marca 2010

Pelican - March Into the Sea (2005)



meh, to były czasy. 2005 rok. post-rock jeszcze nie skolonizowany przez miliardy zespołów grających tak samo, pelican w megaformie nagrywa 2 kawałkowe EP z 20 minutowym epickim hymnem "march into the sea". życie było prostsze, muzyka prawdziwsza a ipody drogie. jak już zapowiedziałem, nie wrzucam na bloga żadnych postów-wypełniaczy. "march into the sea" to bez wątpienia jedno z najlepszych wydawnictw post-rockowo/sludgeowych. muzyka, która wywołuje autentyczne emocje. chcąc nie chcąc słuchając "march into..." przypominają mi się pewne sytuacje z życia, ożywają wspomnienia, a o to przecież chodzi, nie? kurwa ździebko refleksyjnie się zrobiło, ale co poradzę, ta płyta jest naprawdę bardzo bardzo dobra. najlepiej słuchać w łóżku albo podczas podróży,za to na pewno nie w sobotnie popołudnie, kiedy mama odkurza w pokoju obok, za oknem szczeka pies a ty zastanawiasz się co będzie na obiad.

MARSZEM W STRONĘ MORZA!

sobota, 6 marca 2010

Small Brown Bike - Collection (1999)



siema, jeżdżę małym brązowym rowerkiem prawie codziennie.

mediafire

czwartek, 4 marca 2010

Trash Talk - East Of Eden (2009)



trash talk wraca do korzeni dziXXX. jeśli nowy LP (o ile jakiś wyjdzie) będzie tak zajebisty jak ten 7'' to się obsram. i ten sludge'owy klimat. kurwa mac obsram się na bank.

RAGE

Age Sixteen - Open Up Finders, Please (2009)



screamo spree. ten album, obok kodan armady to moja absolutna czołówka jeśli chodzi o skramzy. nie każdemu podejdzie, ale jak już urośnie w tobie, to nie puści szybko. age sixteen grają baaardzo specyficznie, gładko i łagodnie jak na zespół mający korzenie w tym gatunku. jeśli ktoś zna coś podobnego to proszę o cynk. czarny pan na wokalu, skillowy gitarzysta i nostalgia nostalgia nostalgia, nostalgia za kończącym się latem. nawet jeśli nie lubisz typowych skramzów to age sixteen na pewno ci się spodoba. jeden z tych bandów, które wychodzą poza swoje podwórko i robią coś nowego i zajebistego. no i ta nostalgia kuuuurvvvvva. znudzony masą generycznych skreamów? bierz i jaraj się. btw fajne wideo znalazłem z ich trasy w 2009. klimat. KLIK.

mediafire

The Kodan Armada - Collections (2004)



jeden z najlepszych zespołów screamo/emo violence jaki kiedykolwiek poznałem. nie jest to głupia sieka w stylu wczesnego neil perry, nie jest to także jeden z tych nudnawych screamo-post-rockowych flaków. przypierdolić potrafią, zbudować nastrój też, fajne teksty, 4 wokale (każdy w zespole przynajmniej raz krzyknie do mikrofonu). esencja screamo. nic tylko zamknąć się w pokoju o 2 nocy, puścić kodan armada i wyć do księżyca.

iwishididnthatemyself.com

środa, 3 marca 2010

Queens Of The Stone Age/Beaver - Split (1998)



zamiast po raz setny słuchać chujowej ery vulgaris, obczaj tego splita z beaverem. czasy kiedy qotsa grała jeszcze fajną muzykę.

QUEENS SHAVE THE BEAVER

Trapped Under Ice - Stay Cold (2008)



LOVE TO LOVE TO LOVE TO LOVE YOU BUT NAAAAH FUCK IT
T.U.I. BRINGS TEH MOSH

mediafire

poniedziałek, 1 marca 2010

Eyehategod - Take As Needed For Pain (1993)



eyehategod - skurwysyńsko wolny i ciężki zespół z nowego orleanu. muzyka jaką robią, to pierdolony walec, który tocząc się po twojej głowie nie zostawi z niej nic oprócz krwawej miazgi po przesłuchaniu tej płyty. jeśli electric wizard jest reprezentantem gatunków doom i sludge, to eyehategod reprezentuje doomcore i sludgecore. jak na zespół mający korzenie w scenie NOLA przystało, ciężar i moc łączą z bluesowo-southern rockowymi riffami ostro przesterowanych gitar. wokalista rzyga pełnymi wściekłości tekstami, bębniarz bije rytmicznie, po garach, gitarzysta kaleczy dłonie od wściekłego szarpania drutów, całość wprowadza swoją powolnością w rytualny trans, a ty-zanim się obejrzysz-wolno raz za razem napierdalasz łbem o ścianę.

DRUGS...DRUGS...ALCOHOL...ALCOHOL...ALCOHOL

Minutemen - Double Nickels On The Dime (1984)



klimat lat '80, hardkorowe korzenie, te panki naprawdę potrafią grać! a grają ciekawie. minutemen to funk, punk, acid rock, a wszystko oparte na szybkości i żywiołowości oldskulowego hc w stylu black flag. mają bardzo charakterystyczne brzmienie, które opiera się na miszczoskich partiach basowych, fankowej gitarce, i skomplikowanej perkusji. nad wszystkim unosi się słoneczno-luzacki duch kalifornii. na "double nickel..." upchnięte są aż 43 wałki. każdy z nich krótki, zaskakujący (brak klasycznego podziału na zwrotki i refreny) i luzacki. tak, luzacki to słowo które najlepiej opisuje styl minutemena. zresztą, wystarczy popatrzeć na zdjęcie bo grają jak wyglądają.

mediafire

ogarnąłem, że kawałek 'corona' to theme song z 'jackassa'. :O