no ohh god noo)))ot again
kvltøvvy bløg (((ø mǚzycә
sobota, 14 sierpnia 2010
YO
zawieszam bloga bo mi się nei chce nic pisać. wznowiony będzie dopiero na jesieni, zmieni nazwę i będzie ogólnie inaczej. tymczasem.
sobota, 10 lipca 2010
poniedziałek, 5 lipca 2010
Boris - Dyna-Soar
środa, 30 czerwca 2010
Japandroids - To Hell With Good Intentions

japandroids to duet z kanady grający lo-fi/noise rocka z punkowym kopem. zazwyczaj te wszystkie dueciki mnie męczą, ale japandroidsi naprawdę są wyjątkowi, grają miło dla ucha i ogólnie nie ma czasu na nudy. piosenka którą mam zaszczyt zaprezentować to cover znanego (albo i nie) innego noise rockowego zespołu mclusky. co tu dużo gadać cover zagrany przez japandroids lubię o wiele bardziej niż oryginał, smętna melodyjka przewodnia od razu wpadła mi w ucho, a lekko obrażony wokal kastrata bardzo się spodobał. śmieszna piosenka, śmieszny tekst, chwytliwa melodia - bardzo często słucham. w sumie najlepsze jest w kawałku "yep" na 1:53.
wtorek, 29 czerwca 2010
HEALTH - Die Slow
wpadłem na pomysł, żeby wysyłać na divshare pojedyncze utwory, które najbardziej wpadły mi w ucho i chciałbym się nimi z wami podzielić. wysyłanie całych albumów jest dosyć męczące i nie chce mi się tego robić już tak często. poza tym, myślę że lepiej dla czytelników jest przesłuchać jakiś kawałek za pomocą jednego kliknięcia i później ewentualnie poszukać w necie lub kupić w sklepie, całej płyty/dyskografii zespołu który się spodoba. rączki każdy ma, więc na pewno dacie sobie radę :*. blog zmienia się więc powoli w system rekomendacji muzycznych, i nie będzie już raczej pełnił funkcji bazy z muzyką (no może czasem w przypadku zespołów trudnych do znalezienia w necie). chyba dobry pomysł, c'nie?

no to jazda z pierwszym utworem. HEALTH to zespół experymentalno-noisowo-rockowy prosto z los angeles, nie jest zbyt obskurny, reklamowany szeroko przez piczforka ma już w sumie sporą grupę słuchaczy (patrząc po last.fm). przyznam się bez bicia że trafiłem na ten zespół kompletnie przez przypadek. przeglądałem nadchodzące wydarzenia muzyczne w warszawie, wpadł mi w oczy HEALTH, który ma grać w CBA bodajże 7 lipca i bez chwili zastanowienia ściągnąłem całą ich dyskografię. totalne zaskoczenie. spodziewałem się jakiegoś badziewiarskiego indie/lo-fi chuj wie co, albo totalnie nienadającego się do słuchania harsh noise'u dla elitarnych słuchaczy, a tutaj taki zonk. o oryginalnym brzmieniu tego zespołu decyduje używanie przez jego członków zoothornów (jakieś tam sprzężenie mikrofonu z pedałem gitary), oraz strasznie połamana perkusja (nie słychać tego w kawałku który wam prezentuję). całość ma strasznie brutalnego kopa, przeplatającego się z monotonnym wokalem i czasem melodią. HEALTH ma przemyślane struktury piosenek (na szczęście), więc nie jesteśmy męczeni jakimiś ścianami dźwięku a w ich muzyce brak jest tak irytującej przypadkowości, która w większości kiepskich noise'owych zespołów jest standardem. pierdolnięcie jakie fundują nam zoothorny w kawałku die slow jest po prostu nie do opisania, ciarki przechodzą po plecach suty twardnieją. kawałek którego można słuchać non stop.

no to jazda z pierwszym utworem. HEALTH to zespół experymentalno-noisowo-rockowy prosto z los angeles, nie jest zbyt obskurny, reklamowany szeroko przez piczforka ma już w sumie sporą grupę słuchaczy (patrząc po last.fm). przyznam się bez bicia że trafiłem na ten zespół kompletnie przez przypadek. przeglądałem nadchodzące wydarzenia muzyczne w warszawie, wpadł mi w oczy HEALTH, który ma grać w CBA bodajże 7 lipca i bez chwili zastanowienia ściągnąłem całą ich dyskografię. totalne zaskoczenie. spodziewałem się jakiegoś badziewiarskiego indie/lo-fi chuj wie co, albo totalnie nienadającego się do słuchania harsh noise'u dla elitarnych słuchaczy, a tutaj taki zonk. o oryginalnym brzmieniu tego zespołu decyduje używanie przez jego członków zoothornów (jakieś tam sprzężenie mikrofonu z pedałem gitary), oraz strasznie połamana perkusja (nie słychać tego w kawałku który wam prezentuję). całość ma strasznie brutalnego kopa, przeplatającego się z monotonnym wokalem i czasem melodią. HEALTH ma przemyślane struktury piosenek (na szczęście), więc nie jesteśmy męczeni jakimiś ścianami dźwięku a w ich muzyce brak jest tak irytującej przypadkowości, która w większości kiepskich noise'owych zespołów jest standardem. pierdolnięcie jakie fundują nam zoothorny w kawałku die slow jest po prostu nie do opisania, ciarki przechodzą po plecach suty twardnieją. kawałek którego można słuchać non stop.
czwartek, 24 czerwca 2010
Shook Ones - Facetious Folly Feat (2006)

szybki, energetyczny melodic hc w stylu kid dynamite. muzyka dla amerykańskich teenagerów z przedmieść waszyngtonu.
mediafire
środa, 23 czerwca 2010
Blackhole - Dead Hearts (2009)

masywny hardcore z niemożliwie growlującym i zdartym wokalem (swoją drogą przy mikrofonie brat franka cartera z gallows). w sumie ten album to przede wszystkim zajebiste riffy, które wżerają się głęboko w głowę. southern rockowy klimacik także obecny. STRASZNIE POIRYTOWANA MUZYKA.
medaifire
niedziela, 20 czerwca 2010
Integrity - To Die For (2004)

zgrzyty ścierających się trybików w piekle. twarde jak stal. rdza wyżera zęby po przesłuchaniu. 666 kurwo.
mediafire
Subskrybuj:
Posty (Atom)

