Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-metal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 czerwca 2010

Cloudkicker - The Discovery (2008)



dobra tam, jazda od razu z druga płytą. jeśli ]]][[[ jest bardziej ułagodzone i odjrzałe to the discovery jest czystą techniczną napierdalanką gitarową. surowiej mocniej i Z WIĘKSZYM KURWA KOPYTEM. to jest NAJWIĘKSZA muzyka jaką kiedykolwiek słyszałem. epickość od pierwszej do ostatniej minuty jak w IMAXIE.

mediafire

Cloudkicker - ]]][[[ (2010)



SIUSIAKI W GÓRĘ. cloudkicker to projekt post-metalowy, skupiony na gitarowych połamańcach i RYTMIE. ktoś wymyślił na to określenie djent, niech będzie. ]]][[[ to sroga płyta, która zaskakuje przez cały czas. nie wiadomo czego się spodziewać w każdej kolejnej minucie. świeże to w chuj, inne niż wszystko co do tej pory słyszeliście, daje strasznie dużą satysfakcję. do tego rytmiczne pulsujące gitarki i automat perkusyjny. muzyka dla nerdów komputerowych (chyba).

mediafire

niedziela, 7 marca 2010

Pelican - March Into the Sea (2005)



meh, to były czasy. 2005 rok. post-rock jeszcze nie skolonizowany przez miliardy zespołów grających tak samo, pelican w megaformie nagrywa 2 kawałkowe EP z 20 minutowym epickim hymnem "march into the sea". życie było prostsze, muzyka prawdziwsza a ipody drogie. jak już zapowiedziałem, nie wrzucam na bloga żadnych postów-wypełniaczy. "march into the sea" to bez wątpienia jedno z najlepszych wydawnictw post-rockowo/sludgeowych. muzyka, która wywołuje autentyczne emocje. chcąc nie chcąc słuchając "march into..." przypominają mi się pewne sytuacje z życia, ożywają wspomnienia, a o to przecież chodzi, nie? kurwa ździebko refleksyjnie się zrobiło, ale co poradzę, ta płyta jest naprawdę bardzo bardzo dobra. najlepiej słuchać w łóżku albo podczas podróży,za to na pewno nie w sobotnie popołudnie, kiedy mama odkurza w pokoju obok, za oknem szczeka pies a ty zastanawiasz się co będzie na obiad.

MARSZEM W STRONĘ MORZA!

piątek, 19 lutego 2010

Kylesa - Static Tensions (2009)




sludge'owy 5-piece z dwoma perkusjami, wkurwionym wokalem i hardcore'owym zacięciem. mastodon brzmi przy tym jak nightwish przy slejerze. wpierdol jest, ale wcale inteligentny. zespół ostatnio mocno hajpowany, jak cały sludge, ale jak ktoś lubi isis i tym podobne wynalazki to na pewno warto obadać mimo że w gatunku dużo ostatnio się dzieje. brakuje trochę epickości, ale z drugiej strony, gdyby static tensions było zbyt przekombinowane to na pewno straciłoby ten fajny hardkorowy zadzior, który jara w tej płycie najbardziej. ciężkie ale zgrabne.

medjafaja