
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sludge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sludge. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 lipca 2010
piątek, 7 maja 2010
środa, 5 maja 2010
Cursed - I (2003)

hardcore/sludge/crust z chrisem colohanem na wokalu. jak wiadomo colohan to pierwsza liga i nie podpisuje się pod byle czym (left for dead, the swarm). jedna z najcięższych band jakie wrzuciłem kiedykolwiek na tego bloga. miażdżenie wora gwarantowane.
mediafire
niedziela, 7 marca 2010
Pelican - March Into the Sea (2005)

meh, to były czasy. 2005 rok. post-rock jeszcze nie skolonizowany przez miliardy zespołów grających tak samo, pelican w megaformie nagrywa 2 kawałkowe EP z 20 minutowym epickim hymnem "march into the sea". życie było prostsze, muzyka prawdziwsza a ipody drogie. jak już zapowiedziałem, nie wrzucam na bloga żadnych postów-wypełniaczy. "march into the sea" to bez wątpienia jedno z najlepszych wydawnictw post-rockowo/sludgeowych. muzyka, która wywołuje autentyczne emocje. chcąc nie chcąc słuchając "march into..." przypominają mi się pewne sytuacje z życia, ożywają wspomnienia, a o to przecież chodzi, nie? kurwa ździebko refleksyjnie się zrobiło, ale co poradzę, ta płyta jest naprawdę bardzo bardzo dobra. najlepiej słuchać w łóżku albo podczas podróży,za to na pewno nie w sobotnie popołudnie, kiedy mama odkurza w pokoju obok, za oknem szczeka pies a ty zastanawiasz się co będzie na obiad.
MARSZEM W STRONĘ MORZA!
poniedziałek, 1 marca 2010
Eyehategod - Take As Needed For Pain (1993)

eyehategod - skurwysyńsko wolny i ciężki zespół z nowego orleanu. muzyka jaką robią, to pierdolony walec, który tocząc się po twojej głowie nie zostawi z niej nic oprócz krwawej miazgi po przesłuchaniu tej płyty. jeśli electric wizard jest reprezentantem gatunków doom i sludge, to eyehategod reprezentuje doomcore i sludgecore. jak na zespół mający korzenie w scenie NOLA przystało, ciężar i moc łączą z bluesowo-southern rockowymi riffami ostro przesterowanych gitar. wokalista rzyga pełnymi wściekłości tekstami, bębniarz bije rytmicznie, po garach, gitarzysta kaleczy dłonie od wściekłego szarpania drutów, całość wprowadza swoją powolnością w rytualny trans, a ty-zanim się obejrzysz-wolno raz za razem napierdalasz łbem o ścianę.
DRUGS...DRUGS...ALCOHOL...ALCOHOL...ALCOHOL
piątek, 19 lutego 2010
Kylesa - Static Tensions (2009)

sludge'owy 5-piece z dwoma perkusjami, wkurwionym wokalem i hardcore'owym zacięciem. mastodon brzmi przy tym jak nightwish przy slejerze. wpierdol jest, ale wcale inteligentny. zespół ostatnio mocno hajpowany, jak cały sludge, ale jak ktoś lubi isis i tym podobne wynalazki to na pewno warto obadać mimo że w gatunku dużo ostatnio się dzieje. brakuje trochę epickości, ale z drugiej strony, gdyby static tensions było zbyt przekombinowane to na pewno straciłoby ten fajny hardkorowy zadzior, który jara w tej płycie najbardziej. ciężkie ale zgrabne.
medjafaja
Subskrybuj:
Posty (Atom)

