wtorek, 23 lutego 2010

In Disgust - Reality Choke (2007)




KTOŚ MUSI MNIE POWSTRZYMAĆ JESTEM W POSTOWYM TRANSIE.
czasem nachodzi mnie chętka na spuszczenie swoim uszom zasłużonego łomotu. nie wiem czemu, ale są momenty kiedy wokal przypominający zarzynanego knura wydaje się krzepiący jak miód z mlekiem, wariackie gitary - porównywalne z zimnym okładem na rozpalone czoło, a zawrotny łomot perkusji przypomina łagodny szum morza dobiegający z otwartych na oścież okien małego drewnianego domku na opuszczonej plaży. po acxdc na rozgrzewkę, pora na kolejnego zawodnika wagi ciężkiej - in disgust. harda nazwa, wzorowy grind ze słyszalnym hardcore'owym polotem, oldskul pełną gębą. jeśli nie masz betonowych uszu, stalowego serca i płuc z azbestu -pomiń 2 ostatnie posty, niczego nie stracisz. jak lubisz ryki i rzygi - obowiązkowo obadaj ten zespół. gniotą mocniej niż pig destroyer. klasa.

BREEE BREEE BREEEE!!!

1 komentarz: