środa, 24 lutego 2010

Blacklisted - Eccentrichine (2010)



kurwa. jeszcze nie przestałem się jarać ich miodnym longplejem (sprawdź wcześniejsze posty), a te wariaty już raczą mnie suplementem w postaci malutkiego EP z 4 kawałkami, które jest idealnym uzupełnieniem do "no one deserves to be here...". wszystkiego niby trochę za mało, ale za to jak kuresko skondensowane i satysfakcjonujące. 2 nowe kawałki + elektryczna wersja P.I.G z "no one deserves..." oraz akustyczna wersja "wish" z "heavier than heaven lonelier than god". po tej epce mogę powiedzieć z całą pewnością że blacklisted wyrwało się już na dobre z hardkorowego podwórka i wyszło rozrabiać na miasto. boję się tylko, że utrzymując takie zawrotne tempo progresu, za 2-3 lata będą nagrywać 30 minutowe operetki rozpisane na 5 par skrzypiec, wiolanczelę, flety, puzony i bębny afrykańskie. na razie jest naprawdę zajebiście, tony świeżego powietrza do zatęchłego i wtórnego "nowoczesnego hardkoru", neurotyczna atmosfera z "no one deserves to be here..." podtrzymana, a tytułowy wałek pałęta mi się po głowie od rana do wieczora.

ECCENTRICHINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz